typ nieruchomości :
województwo :
miejscowość : lub wpisz:
cena od : do
powierzchnia od : do
dodane :
tylko ze zdjęciem
Ursynów po 30 latach

Ursynów kwitnie, tonie w zieleni i nowych inwestycjach. Przybywa ładnych osiedli, a z nimi sklepów i knajpek, zagęszczają się w miasto. Czy wszystkie nowe osiedla muszą się odgradzać murem lub płotem od sąsiadów?

Ursynów Północny niedawno skończył 30 lat, w 1975 r. zaczęła się budowa największego wtedy osiedla stolicy. "Gazeta" wzięła Ursynów pod lupę i wystawiła mu cenzurkę.

Kręgosłup powstał na końcu
Całe osiedle dla blisko 40 tys. mieszkańców budowane między Puławską, Doliną Służewiecką, Rosoła, Ciszewskiego i Pileckiego przełamywało moc urzędowych PRL-owskich ograniczeń. Mieszkania były większe, średnio o kilka metrów kwadratowych, od obowiązujących wtedy normatywów. Choć kombinaty budowlane chciały stawiać tylko bloki pięcio- i jedenastokondygnacyjne, architektom udało się je zmusić do wznoszenia obiektów także o innych wysokościach. To były wielkie sukcesy, które dziś śmieszą. - Koncepcja Ursynowa Północnego broni się dziś dużo lepiej niż inne osiedla z czasów PRL, np. Za Żelazną Bramą czy na Stegnach - uważa architekt Piotr Wicha, współprojektant Ursynowa. Jego zdaniem to przede wszystkim zasługa prof. Marka Budzyńskiego. Generalny projektant Ursynowa Północnego (potem zasłynął m.in. Biblioteką Uniwersytecką na Powiślu) wciąż czuwa, by nie zaprzepaścić głównych idei osiedla. Do stacji metra prowadzą ulice. Przy wąskich stoją bloki niskie, przy szerokich - wysokie. Zieleń tworzy ciągły układ. Parkami i skwerami można przejść przez całe osiedle. Ale niektórzy mają inne zdanie. - Powstała dość miałka, przelewająca się swobodnie przestrzeń. To był błąd ideowy, że nie wyznaczyliśmy od początku "kręgosłupa" Ursynowa - przyznaje Jerzy Szczepanik-Dzikowski, jeden z dwóch głównych projektantów osiedla. Dopiero począwszy od końca lat 90. takim "kręgosłupem" stawała się al. KEN z budynkami o podobnej wysokości wyznaczającymi pierzeję ulicy, ze sklepami w parterach. W pierwotnych planach miała tu powstać szeroka i bardzo ruchliwa trasa - quasi-autostrada, na dodatek z metrem w wykopie. Na szczęście kolejka schowała się pod ziemię, a al. KEN zwężona i uspokojona nabrała charakteru miejskiej ulicy.

Niedobór sklepów, nadmiar samochodów
Nadal wiele sklepików i lokali usługowych na Ursynowie gnieździ się w piwnicach i budkach. - Chcieliśmy, by w parterach bloków powstawały sklepy od 100 do 300 m kw. Na większe nie pozwalała technologia wielkiej płyty. Ale państwowe Społem zupełnie nie było tym zainteresowane - wspomina Jerzy Szczepanik-Dzikowski. To dlatego długo Ursynów pozostawał prawdziwą pustynią handlowo-usługową. Jeden Megasam przy ul. Surowieckiego sprawy nie załatwiał. Tym bardziej że stanął na obrzeżu osiedla, już blisko Puławskiej. - Dlaczego tam? Bo był typowy, duży i nie mieścił się nam w planie między budynkami - zdradza Piotr Wicha. Na Ursynowie siatka ulic jest dużo mniej gęsta niż w Śródmieściu czy na Żoliborzu. Dlaczego? W latach 70. królował pomysł rozdzielania ruchu kołowego od pieszego. Kolejne części osiedla miało się objeżdżać dookoła, a dochodzić do bloków - pieszo. Na wewnętrzne uliczki między domami szybko wdarły się jednak samochody. Brakuje bowiem miejsc do parkowania.

Zamykane podwórka, nie getta
Architekci Ursynowa przyznają, że przestrzenie między budynkami miały być otwarte, dostępne dla wszystkich. Teraz panuje tendencja odwrotna - grodzić się i zamykać. O późniejszych osiedlach gęsto budowanych od lat 90. pod Lasem Kabackim mówią: sieczka i labirynt płotów. - Całe osiedla za płotem z ulicami, knajpami i przedszkolem to już getta. Tak tworzy się społeczeństwo kastowe, które nie chce mieć do czynienia z innymi ludźmi - uważa Jerzy Szczepanik-Dzikowski. Nie jest on jednak przeciwny zamykaniu samych podwórek, bo tak przecież było też w XIX-wiecznych kamienicach z bramami i cieciem, który na wszystko miał oko. Ważne, by między pogrodzonymi obiektami były otwarte ulice, place i skwery dostępne dla wszystkich. Właśnie takie modelowe osiedle powstało przy ul. Bronikowskiego. Tam każdy może przyjść sobie na kawę i posiedzieć nad fontanną zbudowaną przez spółdzielców wśród pięknie pielęgnowanej zieleni. Bramy osiedla (pojawiły się kilka miesięcy temu) są otwarte na oścież od rana do wieczora.

Zrodlo: "Gazeta Wyborcza"
2007-10-08
real estate poland, mieszkania, nieruchomości