|
||||||||||||||||||||
|
W Europie skończył się boom w nieruchomościach. Ale w Polsce w 2007 roku ceny wciąż szły w górę. Czy czeka nas twarde lądowanie?
Wynika z niego, że w 2007 r. średni wzrost cen nieruchomości w naszym kraju wyniósł 21 proc. To najwięcej w grupie 21 badanych państw. Według raportu RICS ceny nowych mieszkań w Warszawie pomiędzy 2004 a 2007 r. poszły w górę o 230 proc.Ten wynik to przede wszystkim zasługa tego, co działo się w pierwszej połowie 2007 roku. , gdy ceny dość szybko szły w górę. Później mogliśmy obserwować załamanie koniunktury. I choć polska gospodarka wciąż ma się dobrze, to takie czynniki, jak podwyżki stóp procentowych i malejąca dostępność kredytów - nałożyły się na siebie i zaowocowały korektą. Wpływ na obecną sytuację ma też aktywność inwestorów zagranicznych, którzy dali sobie sprawę z tego, że ceny osiągnęły już szczyt. Zdecydowana większość zrezygnowała więc z zakupów. A ci, którzy już posiadają najczęściej wolne lub niewykończone jeszcze mieszkania starają się realizować zyski i zwiększają podaż na rynku - na którym także deweloperzy oferują więcej mieszkań - w czasie, gdy kupujący wstrzymują się i oczekują obniżek. Zupełnie inne są jednak wyniki analiz instytutu Global Property Guide. Według nich ceny w Polsce w 2007 r. poszły w górę zaledwie o ok. 8 proc. A zdecydowanym liderem wzrostów w Europie była Bułgaria, gdzie ceny poszły w górę o ponad 30 proc. (przy uwzględnieniu inflacji czysty zysk wyniósł ok. 15 proc.). Ten kraj jednak nie był uwzględniany przez analityków RICS. Gdzie jeszcze mieszkania drożały? Według danych RICS w grupie państw mogących pochwalić się dwucyfrowym wzrostem cen Polska znalazła się towarzystwie Cypru i Islandii. Do granicy 10 proc. niewiele zabrakło państwom skandynawskim: Szwecji i Norwegii. Spośród gospodarczych potęg UE największy wzrost cen zanotowała Wielka Brytania (8 proc.) Co jest przyczyną obecnego kryzysu? W powszechnej opinii załamanie nastrojów wiązane jest ze złymi wieściami zza Oceanu i kryzysem na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych. Ale zdaniem autorów raportu najważniejszym elementem były kolejne podwyżki stóp procentowych. Banki centralne podnoszą stopy, by zdusić inflację, ale odbija się to rykoszetem w postaci spowolnienia wzrostu gospodarczego i pogorszenia koniunktury w nieruchomościach. Eksperci RICS podkreślają, że to, jak będzie zachowywał się rynek w 2008 roku zależy od tego, co zwycięży troska o utrzymanie w ryzach inflacji, czy też chęć pobudzenia wzrostu gospodarczego. Analitycy Global Property Guide odradzają kupowanie nieruchomości w wiekszości krajów Europy z myślą o czerpaniu zysków z inwestycji. Ich zdaniem mieszkania są wyceniane relatywnie wysoko. W 2007 roku praktycznie w całej Europie wyhamował wzrost cen mieszkań i domów. A niektórych krajach - np. w Irlandii i Niemczech - ceny nawet spadły. Ochłodzenie nie ominęło też republik bałtyckich. Pomiędzy 2000 a 2006 rokiem ceny poszły tam w górę o ponad 200 proc. W drugiej połowie roku wtórny rynek w stolicy Estonii zanotował spadek cen o 6 proc. A działki pod budownictwo jednorodzinne w niektórych miastach potaniały nawet o 40 proc. Także w stolicy Łotwy spadły ceny mieszkań w starych post-sowieckich budynkach. Z kolei na Litwie eksperci spodziewają się spadków, bo już zmalała liczba zawieranych transakcji i wzrosła liczba niesprzedanych nowych mieszkań. Zrodlo: Money.pl
2008-04-09
|
|
|||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||