typ nieruchomości :
województwo :
miejscowość : lub wpisz:
cena od : do
powierzchnia od : do
dodane :
tylko ze zdjęciem
Inwestorzy wybierają Bułgarię i Rumunię

Pod koniec ubiegłego roku ceny nieruchomości stanęły w miejscu, niektóre inwestycje nieznacznie potaniały. Choć w ostatnich tygodniach krakowskie mieszkania znów zaczęły drożeć, to jednak w pogoni za zyskami inwestujący w nieruchomości coraz częściej wybierają rozwijające się rynki Bułgarii i Rumunii.



 



Instytut Analiz Monitor Rynku Nieruchomości mrn.pl policzył, że za m kw. mieszkania w Nowej Hucie trzeba dziś zapłacić średnio ok. 7 tys. zł, na Podgórzu i Krowodrzy ok. 8 tys. zł. Najwyższe ceny są oczywiście w Śródmieściu. Tam m kw. kosztuje średnio ponad 12 tys. zł. To o 10 proc. więcej niż rok temu. Dla porównania za m kw. luksusowego apartamentu w Sofii czy na bułgarskim wybrzeżu trzeba zapłacić 1,5 do 2 tys. euro. Nic dziwnego, że inwestorzy coraz częściej wybierają się na poszukiwania lokali na południe.



 



- Najpopularniejsze są luksusowe kurorty w Sofii, Warnie, Złotych Piaskach czy Słonecznym Brzegu - wylicza Konrad Mitręga z Private Brokers, biura doradców finansowych. - Sam zainwestowałem w Bułgarii jesienią zeszłego roku i od tamtego czasu wartość inwestycji wzrosła o ok. 25 proc. Mogę też podać przykład inwestora, który kupił blisko 40 apartamentów i szykuje się do zakupu kolejnych 20 - przyznaje i zaznacza, że ów inwestor zyskał w ciągu kilku miesięcy 0,5 tys. euro na metrze kwadratowym. Rumunia jest nieco innym rynkiem, ma gorszą infrastrukturę, mniej ekskluzywne kurorty niż Bułgaria, droższe są tam również kredyty. - Mimo to nieruchomości w Bukareszcie cieszą się również ogromną popularnością - zaznacza Mitręga.



Mitręga nie jest jedynym krakowianinem inwestującym w Bułgarii. - Podczas trzech pobytów spotkałem tam kilkadziesiąt osób z naszego miasta, które szukały dobrego lokalu. Aktywnością wyprzedzają nas warszawiacy i Ślązacy - dodaje.



- To rzeczywiście jest alternatywa w porównaniu z krakowskim rynkiem - mówi Piotr Krochmal, rzeczoznawca majątkowy i analityk Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości mrn.pl. - U nas na wzrosty rzędu 30 proc. w ciągu roku nie ma już co liczyć, w tym roku może to być 5, góra 10 proc. Zauważyli to też inwestorzy zagraniczni, których zainteresowanie Krakowem znacznie się zmniejszyło - wyjaśnia.



Ten sam scenariusz



- Gdy Bułgaria i Rumunia weszły do Unii pojawił się tam ten sam scenariusz, co kilka lat wcześniej u nas - podkreśla Krochmal. - Kraje, które miały takie doświadczenia jak Polska, czyli obserwowały u siebie skok cen po integracji europejskiej, szybko zaczęły inwestować w nowe rynki, wiedząc, że zyskają. W Krakowie kupowali Irlandczycy, Hiszpanie, Portugalczycy. Teraz krakowianie kupują w Bułgarii i Rumunii - wyjaśnia.



Czy i jak krakowski rynek zareaguje na tę tendencję? - W porównaniu do lat ubiegłych w ofertach deweloperów pojawiło się dużych więcej inwestycji, obejmujących nawet po kilkaset mieszkań. Jednocześnie wysokie ceny i rosnące oprocentowanie kredytów osłabiły popyt - mówi Robert Borzym z Dominium.pl, portalu zajmującego się nieruchomościami w Małopolsce. - Rynek się ustabilizował i przekształcił w rynek klienta, o czym mogą świadczyć oferowane promocje - dodaje i przyznaje, że mimo to deweloperzy niechętnie obniżają ceny. Krochmal przekonuje wręcz, że czekają nas wzrosty. - Rosną ceny gruntów i koszty budowy. Efektem zwyżki płac w budownictwie oraz cen materiałów budowlanych są wzrosty cen mieszkań - wylicza. - W Krakowie jest to wzrost o ponad 10 proc. za ostatni rok. Myślę że 2008 rok będzie zbliżony do poprzedniego, liczę na wzrosty w przedziale 5-10 proc - dodaje.



Mitręga twierdzi z kolei, że inwestorów mogą czekać ciężkie czasy. Zwłaszcza, jeśli pominiemy lokale w ścisłym centrum, na które zainteresowanie na pewno nie spadnie i mieszkania bardzo tanie, które sprzedają się niemal "od ręki". Segment średni jest w znacznie trudniejszej sytuacji. Tam mieszkań jest najwięcej i na tym rynku obserwujemy teraz stagnację. - Jeden z deweloperów, którego obsługujemy, z 40 mieszkań, w ciągu ostatnich kilku miesięcy sprzedał tylko dwa lokale - mówi Mitręga. To, że de facto w tym roku na krakowski rynek trafią lokale kupione w okresie boomu budowlanego w 2006 roku oraz fakt, iż obecnie mamy ponad 100 deweloperów budujących nowe mieszkania, może spowodować załamanie rynku. - Jeżeli osoby inwestujące w mieszkania zauważą, że oddane do użytku lokale nie przyniosą zysku, będą chcieli je jak najszybciej sprzedać i przenieść się w poszukiwaniu zysków na przykład do Bułgarii i Rumunii.

Zrodlo: Gazeta.pl
2008-04-09
real estate poland, mieszkania, nieruchomości