|
||||||||||||||||||||
|
Mieszkaniowy ring
Kupujący oskarżają sprzedających mówiąc, że zawyżają ceny mało atrakcyjnych mieszkań. Sprzedający nie są dłużni i odpowiadają: nie oddamy za bezcen. Gdzie dwóch się bije, tam obrywają kolejni: deweloperzy, pośrednicy nieruchomości i autorzy tekstówNabywcy dzielą się na: większość, którą stać na mieszkanie za maksymalnie 300 tys. zł i mniejszość - poszukującą droższych nieruchomości. Sprzedający są wyjątkowo jednogłośni - chcą sprzedać jak najdrożej. Ponieważ nie stać nas na wiele, a do tego mamy kłopoty ze sp łatą zobowiązań kredytowych, na rynku nieruchomości zrobiło się jak na ringu. Sprzedający i kupujący obrzucają się wzajemnie "komplementami" na forach internetowych. Ale nie tylko oni drą koty. Deweloperzy nie pozostają im dłużni. Ostatnio odgrażają się, że będą budować więcej apartamentów dla tych, których stać na nieruchomości. Mają bowiem dość marudnych klientów o średniej zawartości portfela. Pośrednicy też nie dają sobie w kaszę dmuchać. Niektóre firmy, które dorobiły się na boomie mieszkaniowym, prawdopodobnie niedługo zwiną żagle. A ja? Podzieliłam artykuł na dwie części. Pierwsza jest dla osób, które maksymalnie chcą wydać 300 tys. zł i nie mają ochoty czytać o luksusowych mieszkaniach. Druga dla tych o stalowych nerwach, wypchanym portfelu lub chcących wiedzieć co się dzieje na rynku nieruchomości, mimo że nie mają pieniędzy na drogie M. Co oznaczają takie kłótnie? Specjaliści ds. nieruchomości odpowiadają: ceny wyraźnie schodzą na ziemię! Dla większości za 300 tys. zł Przypomnę, że suma która kilka miesięcy temu budziła sarkastyczny uśmieszek na twarzach wielu pośredników nieruchomości, teraz jest powszechną, górną granicą, którą są w stanie zapłacić nabywcy. Co więcej mówią o tym otwarcie. Bez zwieszania głowy. A pośrednicy? Przestali się krzywić. A więc do tej kwoty kupimy jedno lub dwupokojowe mieszkanie w dużym mieście. - Ceny transakcyjne nieruchomości spadają już od kilku miesięcy, a na rynku wystawionych jest coraz więcej ofert - mówi Michał Macierzyński z Bankier.pl. Kupujący dobrze o tym wiedzą. I kręcą nosem na partery, lokale w wielkiej płycie, ciasne klitki bez kuchni czy bloki bez wymienionych instalacji. Szukają czegoś więcej. - Rynek przez kilkanaście najbliższych miesięcy będzie rynkiem kupującego, a nie sprzedającego - ocenia analityk Bankier.pl. W Warszawie do tej kwoty można kupić umeblowaną kawalerkę w dzielnicach oddalonych od centrum. Warto też szukać na Mokotowie czy Ochocie. - Naturalnie można też za nią zapłacić zdecydowanie mniej, bo przyzwoite lokale trafiają się już od 250 tys. zł - mówi Emil Szweda, analityk Open Finance. Jeśli dwupokojowe to na Żoliborzu czy Mokotowie, przy czym metrażem niewiele różnią się one od wygodnych kawalerek. Mają powierzchnię w granicach 35 m kw. - Zdarzają się także mieszkania o większym metrażu, dochodzącym do 48 m kw., ale raczej po praskiej stronie i w blokach z wielkiej płyty - wylicza Emil Szweda. Można rozejrzeć się także za domem, ale do gruntownego remontu, w stanie surowym lub wymagającego dokończenia budowy. Specjaliści zalecają kupno krakowskim targiem. - Można wywalczyć sobie nawet 10-proc. obniżkę - uważa Marcin Drogomirecki z serwisu Oferty.net. Większy metraż, większa kasa Na tym etapie powinny zakończyć czytanie tego tekstu osoby, których denerwuje, że innych stać na luksusy. W miarę jak ceny zbliżają się do 400 tys. zł, coraz łatwiej o metraże przekraczające 60 metrów. Szybciej też można obejrzeć mieszkanie o wyższym standardzie wykończone pod klucz, lokum po generalnym remoncie czy położone na nowym, zadbanym osiedlu. O ile taka kwota pozwala na swobodny wybór M, o tyle jest on mocno ograniczony przy ofercie domów. Za 500 tys. można naprawdę poszaleć: i na rynku wtórnym, i na pierwotnym. - W stolicy w przedziale od 450 do 500 tys. zł znaleźliśmy prawie 6 tys. mieszkań, ze średnią ceną ok. 8700 zł za metr. Pół miliona złotych wystarczy na kupno dwupokojowego m.in. 50-metrowego mieszkania na Mokotowie, ale także 60-70 metrowego mieszkania w dalszych dzielnicach, z których podróż do centrum zabierze 20 minut, takich jak Ursynów czy Praga Południe - wylicza Emil Szweda z Open Finance. Tym, którzy stawiają na przestrzeń, specjaliści radzą poszukiwać pod miastem mieszkań w okolicach nawet 100 m.kw lub niewielkich domów albo działkę. Płacąc kolejne dwieście tysięcy więcej dochodzimy do nieruchomości, które bez wątpienia zasługują na miano luksusowych. Co do takich należy? - Pięciopokojowe mieszkanie na drugim piętrze przedwojennej kamienicy na krakowskim Starym Podgórzu - mówi Marta Obst z Home Broker, która wyszukała kilka mieszkaniowych perełek za 700 - 800 tys. zł. W Poznaniu na takie miano zasłużyło mieszkanie znajdujące się na osiedlu "Nad Maltą". - Teren osiedla będzie zagospodarowany zielenią, ogrodzony i monitorowany. Podstawową zaletą lokalizacji jest sąsiedztwo Jeziora Maltańskiego i terenów rekreacyjno-wypoczynkowych - mówi Marta Obst. W drogie mieszkania obfituje także Wrocław. Co wpadło jeszcze w oko doradcy Home Broker? Dwupokojowe mieszkanie na wysokim parterze w kamienicy z 1930 roku na wrocławskim Starym Mieście. Kolosalną kwotę - 800 tys. zł zawdzięczamy oczywiście lokalizacji. Samo mieszkanie jest standarodowo wykończone: deski na podłogach w pokojach, terakota w kuchni i łazience- terakota i drewniane okna. Zrodlo: Gazeta.pl
2008-04-09
|
|
|||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||